W nowej uchwale z 11 lutego 2026 r. (sygn. III CZP 27/25) Sąd Najwyższy ustalił, co może zrobić z długiem wierzyciel, gdy jego dłużnik zmarł. Do tej pory wierzyciel często wpadał w „pułapkę”:
dłużnik umierał;
nie było ustalonych spadkobierców;
nie dało się wytoczyć powództwa ani prowadzić egzekucji;
a termin przedawnienia… dalej biegł.
Efekt? Roszczenia przepadały.
Sąd Najwyższy wskazał, że:
Wierzyciel może sam wszcząć postępowanie spadkowe, nie musi czekać na rodzinę zmarłego – wystarczy, iż wykaże interes prawny;
Wniosek o stwierdzenie nabycia spadku może przerwać bieg przedawnienia. Ale UWAGA – tylko gdy jest faktycznie konieczny.
Kiedy jest „niezbędny”?
Sąd wskazał dwa kluczowe warunki:
bez tej czynności nie da się dochodzić roszczenia;
do czasu jej zakończenia wierzyciel nie ma możliwości podjęcia dalszych kroków.
W takiej sytuacji wniosek spadkowy to nie „formalność” – to warunek działania, np.:
masz już nakaz zapłaty;
dłużnik zmarł;
nie znasz spadkobierców;
bez postanowienia o nabyciu spadku nie uzyskasz klauzuli wykonalności.
W takiej sytuacji wniosek spadkowy to nie „formalność” – to warunek działania.
Dlaczego to ważne? Sąd odszedł od sztywnego podejścia („to tylko czynność pośrednia”) i przyjął podejście praktyczne: jeśli bez tego kroku nie da się dochodzić długu – to musi on chronić wierzyciela przed przedawnieniem.
Co to oznacza w praktyce?
Dla wierzycieli:
realne narzędzie do ochrony roszczeń;
brak konieczności biernego czekania;
mniejsze ryzyko przedawnienia.
Dla spadkobierców:
brak działania nie „chroni” przed długiem;
wierzyciel może sam uruchomić procedurę.
Dlatego warto świadomie podjąć decyzję:
odrzucić spadek (jeśli długi przewyższają majątek);
albo przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza (ograniczenie odpowiedzialności).



